Ściągnij filmy     O co chodzi?     Wystartowaliśmy
Tomek Lipiński

Tematy

Zamknij
X
Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że dowolna rzecz, dowolny produkt twój intelektualny typu na przykład piosenka, pokaże się gdzieś w sieci za pieniądze, to mamy stuprocentową pewność, że za chwilę w innym miejscu sieci pojawi się za darmo.

Jeżeli czyiś wytwór w postaci piosenki w tym przypadku żyje długo i ludzie go chcą słuchać po 10, 20, 30, 40 czy 50 latach, to znaczy, że jest to doskonalszy produkt i być może w jakieś takiej mojej, być może prymitywnej logice za doskonalszy produkt należą się doskonalsze honoraria, doskonalsze wynagrodzenie.

I to jest logiczne, ja to tak widzę. Proste, logiczne, sprawiedliwe. Kultura legalna to jest trochę takie mnożenie jakichś takich bytów semantycznych czysto, wiesz? A w zasadzie nie niosących żadnej treści ze sobą, bo wiesz to czy coś jest legalne, czy nielegalne zależy od tego, gdzie wytyczymy granicę pomiędzy tym, co jest legalne, a nielegalne.

Ta granica jest zawsze arbitralna. I nad tym się zastanówmy.

Dlaczego nie zastosować w przypadku internetu, mając gdzieś cały czas u podstawy tego wywodu założenie, że jednak artysta powinien zarabiać, dlaczego nie umieścić tego poboru opłat w innym miejscu?

Nie na końcowym użytkowniku, nie dręczyć człowieka.

Tym bardziej, że ta granica... Każdy użytkownik internetu to wie, że ta granica pomiędzy czymś, co wolno ściągnąć a czymś, czego nie wolno ściągnąć jest mocno zamazana.

I ja mam po prostu non-stop do czynienia z tym, że ja nie wiem czy ja to robię legalnie tak naprawdę, czy ja to robię nielegalnie.

I w ogromnej ilości przypadków nie jestem... Musiałbym... Zastanawiam się, pytam mądrych ludzi, udzielają różnych odpowiedzi na ten temat nie wiadomo, szara strefa.

Nie może tak być, nie można ścigać ludzi za coś, co nie jest ściśle zdefiniowane. Już nie mówiąc o tym, że jak mówiłem, jest absurdalne.

Czemu nie zastosować takiego samego patentu, jaki funkcjonuje... czy powiedzmy analogicznego patentu do tego, który funkcjonuje w tradycyjnych mediach elektronicznych typu radio i telewizja?

Tam to jest tak ustawione, że płaci nadawca. Końcowy użytkownik nie płaci za to, że wysłucha tej piosenki w radiu, czy obejrzy teledysk w telewizji, dlatego, że on płaci za dostęp, tak jak użytkownik sieci płaci za dostęp do sieci, on płaci w kablówce za dodatkowy kontent, wiesz, za dodatkowe pakiety dodatkowe pieniądze. I to jest wszystko klarowne, nikogo to nie dziwi.

Ale za konkretne rzeczy, które już tam z tego telewizora płyną on nie płaci.

Ale gdyby zrobić tak, że cały kontent na końcu jest legalny? Ta sama technologia, która umożliwia powielanie umożliwia też oznaczenie każdego utworu, dodanie do każdego utworu cyfrowej sygnaturki, która ma możliwość statystycznie informowania gdzie, w jakiej ilości utwór został pobrany bądź wysłuchany.

I proszę bardzo, zakładaj portal, udostępniaj za darmo, masz duży ruch.

No bo co się dzieje wtedy? Pojawiają się numery, numery są ściągane, słuchane, to generuje ruch na stronie, ruch na stronie generuje reklamy, reklamy generują pieniądze, procent tych pieniędzy nadawca, dostawca, oddaje artystom czy organizacji reprezentującej artystów czy jakkolwiek to dalej jest rozwiązane.

Gdyby przyjąć taką zasadę, że całe to bogactwo intelektualne świata powinno być... i artystyczne przede wszystkim, powinno być dostępne za darmo...

No wiesz, piękna idea z jednej strony, że coś jest za darmo, ale dlaczego zaczyna się od artystów, którzy samodzielnie i niezależne już najczęściej działają w dzisiejszych czasach...

No wiesz, dlaczego nie spróbować iść do supermarketu i na przykład ukraść coś jakiejś tej krwiożerczej korporacji jednej czy drugiej?

Dlaczego nie? Tylko kto to zrobi? Nikt tego nie zrobi, bo po prostu pójdzie do pierdla od razu bez dyskusji.

Ludzie, którzy argumentują, że mogą sobie dowolnie ściągać za darmo piosenki artysty X, no to z tego by wynikało, że artysta X jest kimś, kogo oni jakoś cenią, no bo chcą słuchać jego piosenek, najwyraźniej nie budzi to w nich obrzydzenia, tylko wprost przeciwnie.

Coś widocznie tam jest takiego, że chcą ich słuchać. No to jeżeli... To jest tak jak wiesz, idziesz i masz sklep, gdzie kupujesz najlepsze pieczywo, tak? No to... To jest cool gość, nie będziesz go chciał wydymać.

Więc dlaczego akurat zaczynać rozdawnictwo od tego, że się pozbawia swoich ulubionych artystów należnego im dochodu? No ja po prostu trochę nie rozumiem tej logiki.

Oni nie mają skądinąd czerpać dochodów na życie, jeżeli się chcą poświęcić temu.

Jeżeli ktoś chce być inżynierem, to nie dlatego, żeby być inżynierem po godzinach po pracy, dłubać tylko dlatego, żeby się realizować w życiu jako inżynier, wiesz. W pracy, po pracy, kiedykolwiek. Tak samo jest z artystami, z muzykami, z malarzami.

Jest dzisiaj bardzo dużo programów komputerowych, które są w zasadzie automatami, generującymi jakieś gotowce muzyczne w większym lub mniejszym stopniu. I bardzo wielu odbiorcom muzyki, którzy czują wenę i chcieliby sami tworzyć, bardzo wielu takich odbiorców, którzy chcieliby sami zacząć tworzyć, siada do komputera i przy pomocy tych najprostszych, półautomatycznych programów zaczynają tworzyć muzę.

Wiesz, "robię muzę na kompie". I im się wydaje, że to na tym polega...

Dla niektórych to może być dobry początek, ale to nie znaczy, że każdy zrobi coś, czego ludzie będą chcieli słuchać.

W związku z tym, jeżeli ludzie chcą czegoś słuchać, to znaczy, że zrobił coś dobrego.

I do tego wraca.

Zapłacić.
Tomek
Lipiński
zobacz wywiad
pobierz wideo

Więcej wywiadów (o czym?)