Ściągnij filmy     O co chodzi?     Wystartowaliśmy
Czesław Mozil

Tematy

Zamknij
X
Podoba mi się kupowanie przez internet, podoba mi się taka spontaniczność.

I podoba mi się to, że to jest bardzo niebezpieczne, ale to jest cudowne na takim iTunesie, że po prostu wiesz, YouTube party, muzyka na bani, jest balanga.

Budzisz się rano, a na swoim gmailu patrzysz, a tutaj kupiłeś trzy płyty. No co ty, kupiłem trzy płyty?

Dlatego, że wczoraj po prostu "łaaa! jakie to jest zajebiste chcę to wszystko mieć".

Ja sam się łapie na tym, że myślę "Kurcze, Lao Che, Marysia Peszek wydali nową płytę. Poczekam zanim wytwórnia da, przecież jestem w tej samej wytwórni."

Kurde, nie pójdę i zapłacę 30zł i to jest w ogóle absurd, nie? Że nagle włącza się tryb oszczędnościowy za płytę, którą mogę dostać ewentualnie, a sam jestem potem mega zwolennikiem, że nie dzwonię "Hej, wpiszesz mnie na listę?" Bo zapłacę za koncert, ale płyta wytwórni to dostanę, co?

Wiem, że kupiłem kiedyś 2 płyty Kanye West Czy może nawet 3. Zgubiłem je, więc mam prawo je odkupić... ściągnąć sobie. Ale ściągnę całą jego dyskografię.

Nie mogę być zły na dziewczynę, która pracuje żeby pracowała 8 godzin czy 7 godzin w knajpie, żeby kupić moją płytę? To wolę, żeby pracowała 7 godzin i przyszła na mój koncert.

No ja jestem grajkiem, który dojeżdża do ludzi i gram. I to jest na pewno mój sposób na przeżycie. Płyta staje się wizytówką, "Cześć".

I to jest cudowne, że dalej mam to samo, co miałem 10 lat temu jak robiłem demówki sprejem na podłodze, że jak ktoś przychodzi po koncercie, kupuje płytę i ja mu tę płytę podpisuję, to mam dalej takie same ciary jak miałem 10 lat temu.

Według mnie jest dużo złota, złoto leży na ulicy.

Jeżeli ja w 2006 czy 2007 mam jedną z topowych pozycji na MySpace Polska i pisze, że jestem unsigned, nie? To ja myślę, że chyba ktoś do mnie zadzwoni wreszcie z tej Warszawy, nie?

I cisza.

Albo taki Cezik, który jest hitem internetowym. Przez 4-5 lat jest popularny na internecie i nie ma żadnego nastolatka w liceum, który nie zna takiej przeróbki "Klej Nuty", "Łapać za tyłek" czy tam śpiewanie od tyłu, czy w ogóle jego covery.

I on nie gra koncertów. Ja się pytam go pytam rok temu. "Posłuchaj, ty przed chwilą wydałeś kawałek, on miał trzy miliony wejść w jeden tydzień." W Polsce. To jest, kurde, mega.

"Czy naprawdę nikt do Ciebie nie zadzwonił?"

I on mówi "No wiesz co, nikt do mnie nie dzwoni." Wiesz, logicznie by wypadało zadzwonić "Panie Cezary, pan jest ogromnym hitem, więc może by pan zagrał taki koncert w Warszawie? Czy w ogóle pan ma menedżera?"

No nikt do niego nie dzwonił przez trzy-cztery lata! Czujesz to? No to gdzie my jesteśmy?

Ja powiedziałem mu, że jakbym ja nie grał muzyki i nie miał tyle do zrobienia, to ja bym go złapał, upił go, podpisał z nim jakiś kontrakt, żeby go wyruchać i po prostu bym go wziął po całej Polsce.

I zadzwoniłem do kumpla, też w jego wieku, taki Bartek Borówka i powiedziałem: "Posłuchaj, znasz CeZika?" "Nie". I on dzwoni później "ooo, dawaj go".

I spotkali się na następny dzień i teraz Cezik ma każdy weekend, a że gra tylko dla maks 100 osób, bo gra tylko ze sobą, gra solo koncerty.

Ma po prostu sold out wszędzie, po całej Polsce, każdy weekend. I to jest złoto, które leży na ulicy.

Tak samo jak ja mówię, jak musiałem się prosić cztery lata, żeby jakiś dubbing w kreskówce zrobić.

No to kurde, ja wchodzę do taksówki i pan mnie nie widzi, ale po dwóch sekundach "panie Mozil?"

Bo rozpoznaje mój akcent. I musiałem w programie telewizyjnym powiedzieć, że robię dubbing. I to mi wyszło dobrze.

Tak samo jestem jednym z najbardziej nieodkrytych talentów aktorskich w Polsce.

To jest straszne, bo może jako muzyk sam mam takie poczucie, że ja nie znam i nie czuję wartości.

Teraz już nie będę mówił kto, ale... Nagrali płytę i chcą, żeby ta dana wytwórnia wydała to. Ale oni mają takie rachunki i takie na studio i coś tam. Mówią "za sto tysięcy złotych to wam damy tę płytę do sprzedania".

A oni "a jak z prawami autorskimi?" "Nienienie, to nieważne, to jest obojętne, ile się płyt sprzeda." Czyli co za ściema, nie?

Kapela chce pieniądze za gotowy produkt, ale żeby ta płyta się zwróciła finansowo dla wytwórni, to oni musieliby sprzedać naście tysięcy płyt czy więcej. Czyli to był już sukces.

Ale kapela w tym samym czasie oddaje sobie prawa, bo nie wierzy w swój własny sukces. To jak to mogą, wiesz, jak to działa?

A w ogóle, żeby nie było, to nagrali tę płytę za jedną trzecią czy czwartą. Bo to wiem. To jest... Więc ja sam nie znam wartości. To jest trudny temat w ogóle. Może ja sam nie znam wartości tego?

Bardzo lubię być w ZAiKSie, ale jeżeli pani w ZAiKSie mówi mi, że ja nie mogę zmienić procentowo... Wiesz, ja mówię "Proszę pani, wydałem swoją piosenkę razem z autorem. Mam 50%, pan autor ma 50%, ale chciałbym przepisać częśc swoich procentów na muzyków kapeli."

I pani mówi mi, nie jedna, tam było pięć pań! Ja chodziłem po tych maluteńkich pokoikach "Nie, pan musi iść do sądu!" Ja muszę iść do sądu, że przepisać swoje 50%?

I to nie autora tekstu, tylko... "Nie, to się nie opłata, proszę pana..."

Piosenki moje są wyłącznie w Polsce na Polskę, ale na całym świecie, to się tym zajmuje duński ZAiKS. Na całym świecie to wiadomo, jestem tylko wielki w Japonii. No i w Tajlandii, też jestem ogromny. A tak, to tylko w Polsce.

Więc do mnie, mam spotkanie z takim panem w duńskim ZAiKSie. Bo duński ZAiKS w Danii jest dla muzyków. Ja w Danii napiszę piosenkę o napisie "aaaaaa". I ją zgłoszę. I następny dzień zagram koncert. To wpisałem, że zagrałem piosenkę "aaaaaa". Nie muszę jakichś tam "koncert Pianówek...", wiesz, tam nie działa coś takiego. Ja gram koncerty i je spisuje.

Ja gram koncerty i sobie spisuję, co zagrałem. Nie musi to być jakaś biurokratyczna jazda. I tam generalnie środki... Tam się ściąga muzykę z tych knajp, żeby pomagać przede wszystkim innym, tym mniejszym, tam jest system pomagania najsłabszemu.

I tu, w Danii powiedział mi pan "Gdzie ty, w jakim ty kraju mieszkasz?" "W Polsce". "To jest ten, za-za-ZAiKS?" [westchnięcie]

"No wiesz, no z nimi jest bardzo trudno."

Przysięgam!

No nie, żeby to nie. Chciałem tylko powiedzieć, żeby to nie pogorszyło moich związków w polskim ZAiKSie. Ja bardzo lubię, i nawet jestem członkiem takim specjalnym! Nie wiem jak to funkcjonuje, ale wiem, że musiał być jakiś inny członek, który mnie jakoś wpisał i mam jakąś kartę.

Czy to powoduje, że mam lepsze stawki niż inni muzycy? Nie wiem. Bo ja generalnie nic nie wiem. Tylko mam konto i tam przychodzi pieniążek. I to jest bardzo miłe.

Talent talentem, sztuka sztuką. Mamy różne smaki. Ale na pewno dalej, mówię, że mi to sprawia frajdę. Pojechać, teraz w czwartek rano opuściłem stację radiową, wsiadam w swój Sharan, jechałem 600 km do Zgorzelca, sam.

Zagrałem koncert solowy i to było dalej tak mega-mega frajdą jak 10 lat temu.

Wiesz, przyjeżdżasz grasz. Zgorzelec, nagle zdajesz sobie sprawę, że jesteś bardzo blisko Niemiec. Jesteś w drugiej części Polski i są ludzie. Chcą przyjść, się cieszą, a po koncercie kupują płyty. Wielka frajda.

Czyli forma grajka działa. A jak człowiek taki młody chce sobie to przeliczyć. To jak chce grać ten młody chłopak, to co? Przyjdzie 10 ludzi po 10 złotych. To ma 100 złotych. To nawet nie jest zła stawka dniowa, da się przeżyć. Może jechać pociągiem. Tylko nie InterCity.
Czesław
Mozil
zobacz wywiad
pobierz wideo

Więcej wywiadów (o czym?)