Ściągnij filmy     O co chodzi?     Wystartowaliśmy
Joanna Mytkowska

Tematy

Zamknij
X
Świat, który ja znam się kończy. Staram się do tego dostosować i go zrozumieć. To jest proces, którego nie powstrzymamy.

Ci, którzy najbardziej chcą restrykcyjnych przepisów to są producenci, czyli ci, którzy korzystają z pracy twórców, to nie są twórcy wcale. Twórcy chcą wymiany.

Uważam, że taka praca kuratora, którą po części wykonuję albo animatora, czyli osoby, która coś inicjuje, opiera się na wymianie. Gdybym ja chciał to opatrzyć restrykcyjnymi prawami autorskimi, to straty by mogły być większe niż zyski.

Dlatego, że kiedy się dzielimy bez ograniczeń, wymieniamy ideami, jedni podkradają idee drugich, ale w zamian też coś dają, no to to tworzy energię i dynamizm tej instytucji, to jest najbardziej twórczy jej element, to że mamy na tyle do siebie zaufania, żeby się bez ograniczeń dzielić.

Że to nie jest zbiór kuratorów, z których każdy pracuje nad swoim projektem, żeby go opatrzyć swoim imieniem i nazwiskiem, ale jest to jakaś wspólna sprawa, że zacytuję projekt innego artysty albo jakieś wspólne przedsięwzięcie, które pozwala mnożyć kreatywność.

No ale wtedy przypuszczam, że ktoś czasami czuje się poszkodowany, sfrustrowany, że taka jest za to cena.

Kiedy kupujemy dzieło sztuki do kolekcji muzeum, no to wtedy mamy do czynienia z zawiłymi przepisami i staramy się pogodzić interes publiczności, instytucji i artysty i to łatwe nie jest.

Ale ja osobiście, część mojej pracy jest na pewno twórcza. Ale ja się osobiście pogodziłam z tym, że jest tak zwane Creative Commons i w związku z tym nie mam wielu frustracji.

Tendencja będzie raczej taka, żeby te restrykcje były mniejsze, żeby się można było swobodnie wymieniać. Ja nie wiem czy taka będzie tendencja prawna, ale takie będzie dążenie twórców ostatecznie i że często o tym dyskutujemy i właściwie ci, którzy najbardziej chcą restrykcyjnych przepisów, to są producenci, czyli ci, którzy korzystają z pracy twórców.

To nie są twórcy wcale, twórcy chcą wymiany. Żeby kupić dzieło sztuki w tej chwili to są miesiące negocjacji na jakim polu możemy je eksploatować. Czy możemy w internecie, czy możemy w publikacji, czy możemy to i tamto?

To są, każda umowa w tej chwili, kiedyś to był prosty, dwustronnicowy dokument, kiedy zaczynaliśmy teraz to jest gruby plik dokumentów, w którym jest bardzo szczegółowo określone co z danym obiektem, nawet jeżeli on jest unikalny, a nie jest to film, który może zostać zdigitalizowany i używany w sieci, nawet obraz olejny jest opatrzony szeregiem klauzul.

Także to jest duże ograniczenie, które jest oczywiście zrozumiałe i które my respektujemy, ale które przysparza nam bardzo dużo pracy, to oczywiście, ale bardzo dużo wysiłku, żebyśmy je mogli udostępniać, co jest naszą główną misją, udostępnienie.

Uklański przychodzi z rzeczywistości, która jest nieco bardziej zaawansowana i gdzie prawa rynku jeszcze bardziej ingerują w życie codzienne, no więc za reprodukcję prac się płaci, w związku z tym on sobie zastrzegł prawdopodobnie, że nie wolno robić nawet amatorskich zdjęć jego prac.

Pewnie w Nowym Jorku jest to coś oczywistego, w Warszawie jest to, można powiedzieć na szczęście, jeszcze ciągle rzadki wypadek.

Ale obawiam się... to znaczy będą dwie tendencje.

Jedna tendencja będzie dążyła do tego, żeby takie prawa były jak najmniej restrykcyjne i część twórców będzie po tej stronie barykady.

Inna, która będzie bardziej za mistrzowskim traktowaniem swoich wytworów będzie prawdopodobnie dążyła do zastrzegania, te prace będą dostępne tylko w pewnych, czasami elitarnych obiegach.

Ale to jest właśnie ta zmiana, Uklański pewnie sobie doskonale zdaje sprawę, że w tej chwili jest cała armia młodych twórców, która wykorzysta jego pracę jako odbicie do swoich wytworów i ja wątpię, żeby on wierzył w to, że taki zakaz na wystawie to jest w stanie w realny sposób powstrzymać.

Zdjęcia tych prac i tak krążą w internecie, jeżeli nie można sobie zrobić zdjęcia na wystawie, prawdopodobnie można to ściągnąć z internetu.

Ja się oczywiście tym nie zajmuję, więc nie znam szczegółów, ale na dłuższą metę to może coś powstrzymać o dwa dni, nic więcej.

Ja w swojej drodze twórczej, może nie twórczej, w swoim towarzyszeniu twórcom. Głównie spotykam się... Doświadczam zmiany, że od początku mojej pracy zawodowej ja się zajmuję zmianą.

No i teraz ta zmiana dotyka mnie, świat, który ja znam się kończy. Staram się do tego dostosować czy go zrozumieć. To jest proces, którego nie powstrzymamy. Ta wymiana, dostępność, łatwość używania wszelakich środków rozpowszechniania wizerunku.

To sprawia, że nie do utrzymania są kategorie, którymi posługujemy się w tej chwili, jestem o tym przekonana no i staram się brać udział w formułowaniu na nowo etyki, sposobów działania, negocjowania pomiędzy rozmaitymi grupami interesu, ale dla mnie jest oczywiste, że to jest zmiana, która następuje bardzo gwałtownie i nic jej nie powstrzyma.
Joanna
Mytkowska
zobacz wywiad
pobierz wideo

Więcej wywiadów (o czym?)