Ściągnij filmy     O co chodzi?     Wystartowaliśmy
Maciej Cuske

Tematy

Zamknij
X
- Z jednej strony to mnie cieszy jak każdego, że jest coś, co cię chroni, tak? Jest np. taka ZAPA, która chroni moich praw ja nie mam czasu na to zaglądać, nie wiem...

Wiem, że jest tam jakiś procent, jest jakiś układ, no, ale ja wiem rzeczywiście, że ktoś tam o mnie dba, nie? To jest z jednej strony w porządku, że w ogóle mam jakieś prawa autorskie i możesz się do kogoś zwrócić, ktoś cię chroni.

Ale z drugiej strony, no, działa to czasami dla nas twórców, szczególnie właśnie - jak to nazwałeś - twórców, którzy chcieliby przynajmniej z misją tworzyć. No jest to jakaś taka czasami bariera nie do przebycia.

I nie mam pomysłu jak to rozwiązać, nie wiem, ale w ostatnim moim filmie miałem właśnie ten problem, gdzie no już wyjątkowo misyjny film, który zrobiłem rzeczywiście prawie bez pieniędzy i na szczęście pod koniec ze wsparciem PISFu, bo się to spodobało.

No, ale mając tam jakiś budżet na sto tysięcy złotych w ostateczności, gdzie to się dobrze zakończyło, że miałem jakieś pieniądze, żeby ten film zakończyć. No, szukałem muzyki do filmu.

I po prostu strasznie mi podpasowała muzyka, co, rzucamy tytuły, wszystko? Mitch&Mitch. Bardzo fajni młodzi chłopacy, którzy tworzą też z misją.

Chętnie mi udzielili tej muzyki za rzeczywiście tam symboliczne pieniążki, co mnie bardzo ucieszyło. Niestety okazało się, że jedna piosenka, którą wykorzystałem, ale która była dla mnie najważniejszą, wiodącą melodią w tym filmie, no i zaczerpnięta melodia z jakiegoś twórcy, którzy rzeczywiście już kilkadziesiąt lat nie żyje pana Włocha, który... No nie wiem, czy ktoś go tam zna nawet we Włoszech.

Nie ujmując nic autorowi, bo to była ładna melodia, ale należą się pewnie jakieś prawa, to zrozumiałe.

Szukam właściciela praw do tej muzyki, trwa to około trzech miesięcy... Nie ma, właściwie nie ma. Okazuje się, że nie ma.

I teraz mówię o jakiejś niesprawiedliwości, tzn. tak myślę, dla mnie to jest niesprawiedliwość, bo muzycy mają sprawę ułatwioną nagrywając cover, czy nie wiem, czy to można nazwać coverem, czy inspiracją jest melodia pana Berto, tego Włocha.

I po prostu nagrywają, wydają płytę, są szczęśliwi, zdaje się, że ZAiKS zajmuje się całą resztą, jeśli płyta zarabia.

Jeśli zarabia to jakiś procent tam idzie do kogoś, a jeśli nie znajdują tych praw, to po prostu chyba idzie na jakieś konto, jakiś tam procent. Muzycy mają sprawę dosyć ułatwioną, przynajmniej w tym przypadku, bo mają inne problemy, które ich dosięgają.

Natomiast ja, jako filmowiec chcąc użyć tej muzyki muszę odnaleźć tego właściciela, bo jeśli nie odnajdę, a się okaże, że gdzieś ten właściciel jest, no to mogę mieć później problemy.

I... Okazało się, że znalazłem. Jest firma Universal. No, jest przedstawicielstwo we Włoszech, ale tam niestety nie mogę dotrzeć, muszę dotrzeć do właściciela przez Universal Polska, a Universal Polska nie jest zainteresowana tym, żeby pomagać w takich przypadkach.

Jest zainteresowany tylko sprzedażą komercyjną, nie wiem czy kiedykolwiek by mnie odnaleźli czy odszukali, ale chcę być uczciwy i szukam jakiegoś fajnego rozwiązania i nagle dostaję propozycję, 18 tysięcy złotych za wykorzystanie 3 minut muzyki i nawet nie muzyki, a melodii tego pana.

I to jest dla mnie cios, bo jeśli mam sto tysięcy budżet na cały film, co jest dziś minimalnym budżetem filmu dokumentalnego, to 18 tysięcy to jest jedna piąta budżetu i to tylko na melodię.

I to też nie mówimy o Beatelsach ani Michaelu Jacksonie, tylko jakiegoś tam twórcy nie umniejszając mu nic, bo go nie znam, ale myślę, że... W niektórych przypadkach mógłbym mieć jakiegoś dużo bardziej znanego twórcę za te pieniądze...

I to też jakaś taka licencja chyba na dwa lata albo na trzy, co jest jakimś absurdem.
No i próbuję wytłumaczyć kobiecie, że no... że to nie tak to powinno wyglądać.

Ja rozumiem, że stawki się biorą stąd, że wykorzystuje się muzykę do reklam czy do telewizyjnych jakichś rzeczy, które te stacje komercyjne czy te rzeczy powstające komercyjnie tylko mają na to fundusze.

Powstają, żeby zarabiać, reklama powstaje po to, żeby zarobić bardzo dużo pieniędzy. I zresztą w reklamy są ładowane duże pieniądze.

I powinno się oddzielić gdzieś tam jakby misyjność niektórych rzeczy. Te firmy powinno gdzieś się tego uczyć, no. Inaczej, cholera, po prostu nie będzie... No nie wiem, to jest jakaś bariera, która jest nie do przekroczenia i to jest coś, co nas bardzo krzywdzi.

Trzy miesiące walczyłem chyba o tę muzykę, bo strasznie chciałem jednak i doszedłem do sześciu tysięcy złotych, ale to też jest licencja na rok i tam z różnymi tam... No chyba na dwa lata, z jakimiś różnymi ograniczeniami.

Więc nie wiem, to jest jakby przykład mojej jednej walki o prawa, uważam że rzeczywiście to powinno być uczciwe i nie wolno oszukiwać. Twórca, który coś stworzył ma prawo dostawać za to pieniądze.

Nawet jeśli nie żyje, to jeżeli są jacyś potomkowie czy ktoś, komu się te prawa należą powinien te pieniądze dostawać.

Ale gdzieś to być powinno, nie wiem, myślę, że rozsądnie umożliwione. Tak jak muzycy, skoro muzycy mogą z tego korzystać bez szkody, tzn. bez jakichś dużych finansowych konsekwencji, po prostu jak zarobią, to coś tam oddają, to czemu to nie może tak działać z filmem?

No tego nie pojmuję i to jest rzecz, która bardzo bym chciał, żeby się naprawiła i żeby ktoś o tym pomyślał. Bo inaczej, kurde nie wiem, będziemy zmuszani właśnie używać jakiejś darmowej muzyki, która - no na szczęście jest, bo teraz się coś takiego pojawiło, są strony gdzie muzycy udostępniają tylko za to, że informujesz. To jest fajna walka z głupotą, mi się to bardzo podoba.

No albo kompozycja... Bo tańsze jest teraz komponowanie muzyki niż czasami zdobycie jakiejś melodii.

- Wiesz co, ja Cię słucham, to mi uszy rosną, dlatego, że wiem co by zrobiła większość. Wzięłaby sobie ten kawałek i nikt by się nie dowiedział.

- No, powiem ci, że tę samą melodię znalazłem w innym filmie, polskim zresztą, gdzie dużo melodii było wykorzystanych. I patrzyłem bardzo dokładnie na listę napisów muzyki i dużo tam było muzyki, pewnie dostali prawa, nawet od tego zespołu, ale nie do tego utworu i ten utwór nie został wpisany na listę.

Nikt na pewno się nigdy o tym nie dowie ja rozpoznałem tę melodię, bo bardzo o nią walczyłem.

Kurczę, walczymy z jakimś światem, który jest od nas silniejszy, zło zawsze jest silniejsze i jak masz, no co? W zgodzie z sumieniem rzeczywiście nie miałbym problemów w tej sytuacji dać tę muzykę bez podpisu albo bez informacji o tym.

Ale jednak mam świadomość, że mam producenta, który może za to kiedyś mocno zapłacić, bo właściciel praw może przez przypadek, dziwnym trafem akurat na to wpadnie i będzie miał przeze mnie nieprzyjemności.

- Nie mógłbyś wtedy powiedzieć "Słuchaj, zrobiłem piękny film".

- No właśnie, no komu? Mam jemu, a on ma za to sprzedać swoje mieszkanie? O tym mówię, że jesteśmy w jakimś potrzasku.

Chciałbym, żeby to było normalnie i nie chcę być złodziejem, ale... No inaczej. Te korporacje, ten system trochę nas więzi i jeśli chcesz robić tak, żeby być wolnym, to robisz to na zasadzie banictwa, nie? Banit... Banita. Banictwu? Można tak powiedzieć?

Piractwo? Ale piractwo to jest coś, wiesz... Nazwałbym to korsarstwo. Nie czekaj, korsarstwo też nie, korsarstwo było dozwolone.

A piractwo było z punktu wyjścia złe, ale ja mówię właśnie o takim banita, wiesz, Robin Hood, Janosik właśnie, który walczy w imię dobra, ale ze świadomością, że niestety może będziesz musiał za to zapłacić.

No może tak, ale wolę robić filmy niż ryzykować, że na przykład następnego nie zrobię, bo będę musiał odczekać swoje w pierdlu.

Ale kurcze, chciałbym, żeby ktoś się wziął za uzdrawianie tego świata, cholera, Cezary.
Maciej
Cuske
zobacz wywiad
pobierz wideo

Więcej wywiadów (o czym?)