Ściągnij filmy     O co chodzi?     Wystartowaliśmy
Maciej Drygas

Tematy

Zamknij
X
Wydaje mi się, że internet jest tak niezwykłym miejscem,

że jeśli chcę tam oglądać moje filmy, a znalazłem nawet na serwerze wietnamskim "Usłyszcie mój krzyk",

to jest dla mnie ogromna radość, to znaczy, że warto w ogóle te filmy robić.

Muszę powiedzieć, że jeśli spoglądam do internetu i gugluję się od czasu do czasu

i znajduję na serwerach właściwie na całym świecie

scrackowane moje filmy

to odczuwam naprawdę ogromną radość.

Ja nie mam problemu z prawami autorskimi,

oczywiście zupełnie inaczej wygląda, jeśli crackuje moje prawa jakaś instytucja państwowa,

która ma pieniądze na to, żeby tych praw nie kraść.

[Cezary] Próbujemy stworzyć takie pojęcie "kultura sumienia", ponieważ instytucje komercyjne

stwierdziły, zorganizowały za wiele milionów złotych taką akcję

że "a teraz oglądamy film, który jest legalny",

"a teraz mieliście państwo kontakt z kulturą legalną".

A my twierdzimy, że żadna kultura nie jest nielegalna. Ale jak się w tym znaleźć?[/Cezary]

No nie wiem, wydaję mi się, że ja jestem całkowicie nielegalny w takim razie.

Ja nie jestem w stanie tego zdefiniować, bo nigdy się jakoś głęboko nad tym nie zastanawiałem,

natomiast wydaje mi się, że jeśli człowiek ileś lat życia oddaje czemuś, żeby coś powstało

i to coś jest później obracane, a moje filmy gdzieśtam nielegalnie pokazywane są

na przykład w nielegalnym obiegu w Birmie, na Kubie...

No to dla mnie to są fantastyczne informacje, zawsze chętnie oddaję

i jeśli przychodzi taka zwrotna, że trzeba komuś bezpłatnie oddać film

no właśnie do takich celów,

to pamiętam nawet, kiedy powstawały te moje filmy w koprodukcji z Francją,

dzwoniłem do francuskiego producenta "słuchaj, zrzekamy się praw,

to ma iść do ludzi"

to jest fantastyczne, że ktoś gdzieśtam w jakimś dziwnym miejscu, gdzie nie ma wolności

będzie oglądał nasze filmy i te filmy do czegoś mu będą potrzebne.

To jest tak oczywiste, że wydaje mi się, że w ogóle nie ma o czym dyskutować.

Z jednej strony oddaję swoje prawa lekką ręką,

natomiast bardzo, bardzo szanuję czyjeś inne prawa.

Innymi słowy nigdy w życiu nie wyobraziłbym sobie, żebym użył bez zgody autora jakiś fragment filmu

realizując filmy montażowe

albo że użyłbym muzyki bez zgody autora.

No, to wszystko jest przedmiotem jakichś ewidentnych porozumień.

Natomiast to są dwa różne światy.

Z jednej strony uważam, że realizując film ma się jakiś budżet i ten budżet się dzieli

na ludzi, którzy w tym filmie partycypują i między innymi część z tych pieniędzy

idzie na prawa autorskie, to jest ewidentne.

Natomiast później co się z tym filmem dzieje to jest to drugie życie,

ja już urodziłem to dziecko, niech ono idzie w świat.

W którymś momencie ono całkowicie... gdzieśtam się pępowina odcina

i przynajmniej te moje filmy gdzieś w różnych miejscach żyją

i takim dość intensywnym życiem.

"Usłyszcie mój krzyk" ma już 20 lat i ono nadal gdzieś jest pokazywane

i legalnie, i nielegalnie.

Nie wiem... Ja nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

Bardziej się zastanawiam nad tym, w którym miejscu jesteśmy w tej chwili na świecie

i czego należy dotknąć, żeby jakoś się określić,

niż to czy ktoś mi zabiera jakieś prawa czy nie.

Tego się nie robi dla pieniędzy.

To jest po prostu życie i koniec. A życia się nie da tak zmierzyć i zważyć

i zamienić na złotówki.
Maciej
Drygas
zobacz wywiad
pobierz wideo

Więcej wywiadów (o czym?)